Stolica kraju cz. 3

Zbliżając się już do stolicy, nie możemy pominąć charakterystycznych zaprzęgów rumuńskich. Oto po drogach spotykamy wciąż wozy, zaprzężone w woły, co przypomina jakieś bardzo dawne czasy.

Bukareszt na pierwszy rzut oka nie czyni zbyt miłego wrażenia; może żaden zakątek kraju nie przypomina w takim stopniu wpływów długotrwałej niewoli, jak właśnie ta stolica. Obszar, na którym rozsiadło się miasto, jest olbrzymi, podobno równy obszarowi Paryża. Ale tu, na tej przestrzeni, mieszka tylko około 350.000 ludności, co musi wywoływać wrażenie pustki. Mamy przed sobą rodzaj miasta-ogrodu, nie tak czystego i higienicznego, jakby należało, faktem jest jednak, że nowoczesne dążenia do zapobiegania ciasnocie miejskiej zostały tu już od wieków urzeczywistnione, tylko że dla zupełnie innych powodów. Oto każdy obywatel rumuński, gnębiony i prześladowany, chronił się w swoje zacisze domowe, budując sobie dom jednorodzinny, w którym widział cały swój świat. Miasto rosło też bez żadnego uprzedniego planu, z powodu napływu nowych przybyszów, przez długie wojny wypędzanych ze swoich siedzib i wywłaszczanych. Budowali oni sobie domki wiejskie, otoczone ogródkami, które sami uprawiali, nierzadko dołączając do nich i kawał poła.

Comments

  1. By Reklama