Reformy w kraju cz. 2

Król Karol stosował się zawsze do zdania obcych dworów, a gdy proponowano mu utworzenie związku państw bałkańskich, który by mógł je uniezależnić od wpływów rosyjskich i tureckich, nie miał na to chęci ani odwagi. Wskutek tej chwiejności wzmagała się śmiałość Turcji w narzucaniu Rumunii swojej przewagi do tego stopnia, że dumny Hohenzollern musiał się poniżyć aż do złożenia hołdu w Konstantynopolu, jak to czynili niegdyś hospodarowie mołdawsko-wołoscy. Książę Guza umiał się oprzeć tym roszczeniom, Karol był słabszy, więc rząd turecki śmiał mu kwestionować prawo bicia monety i utrzymywania wojska. Poza tym nie znajdował oparcia i w kraju. Doszedł do tronu drogą spisku, który odebrał władzę księciu przez naród wybranemu, musiał więc ulegać żądaniom tych grup ludności, które ten spisek przygotowały: bojarom i duchowieństwu.

A w społeczeństwie rumuńskim coraz żywiej występowały prądy radykalne. Szły one od dawnych rewolucjonistów, którzy powrócili z wygnania i przynieśli stamtąd echa ruchów wolnościowych na Zachodzie. Stali na ich czele: pełen zapału patriotycznego i  republikańskich uczuć Jan Bratianu i surowy, poważny, wielbiciel Mazziniego, Rosetti.

Comments

  1. By Reklama