Reformy w kraju cz. 16

Niskie domki skupione; na okalający je mur wspina się winograd z dojrzewającymi wielkimi gronami; z minaretu słychać głos muezzina, zwołującego wiernych na modlitwę. Po tych wspomnieniach austriacko-tureckich postępując dalej, widzimy już wioski czysto rumuńskie, rozrzucone po dolinach okalających bieg Dunaju. Na jego wołoskim brzegu spotykamy już zupełnie inny krajobraz. Nikt tu nie tworzył planu regulacyjnego, każdy budował sobie dom, jak chciał, a jednak nie rozmijał się z tradycją i pięknem. Pod wysokim, z bierwion sczerniałych zbudowanym dachem zawieszony jest balkon, oparty na słupach, nad nim wznosi się rodzaj arkady, z budownictwa tureckiego zapożyczonej; skrzynki z kwiatami zdobią ten budynek o nieregularnych liniach, ale malowniczy. Małe okienka tkwią w czarnej ścianie, obwiedzione paskiem białym. Rzeźbione słupki otaczają podwórze, najczęściej brudne i zaśmiecone. Mnóstwo dzieci ugania się po nim wesoło. Ciepło jest, więc przeważnie są w samych koszulinach. Mąż zajęty w polu, kobieta rządzi domem, prosta i wysoka, tak jak jej siostra w Banacie. Zobaczmy ją w niedzielę, gdy wydobędzie z polerowanej skrzyni swoje cenne dawne ubiory i idzie do oberży wiejskiej przypatrywać się młodzieży, tańczącej odwieczny taniec „hora”. Suto plisowana spódnica, bielizna barwnie haftowana i dwa fartuszki z przodu i z tyłu, najczęściej czarne, z pod których widać jaskrawe barwy spódnicy.

Comments

  1. By Reklama