Reformy w kraju cz. 15

Odległa przeszłość staje dopiero wtedy przed nami, gdy się zetkniemy z ludem. Włościanka banacka to ucieleśniona dusza Rumunii, przechowująca dawny strój i obyczaj. Biała jej koszula, wyszywana we wzory geometryczne, w taki sam deseń, jakiego używano dwa tysiące lat temu, gdy Dakowie z gór przenosili się w doliny i gdy rycerskie ich kobiety broniły swoich progów przed dzikimi wojownikami Fartuch, z trzech rzędów czerwonej frendzli złożony, prze tykany jest złotem na odwieczny sposób dacki. Na głowie w dnie świąteczne nosi welon biały, w którym przewijają się też nitki złote. Dumna i prosta, wysoko nosi czoło, ona. Co od wieków trwa na swojej ziemi. A kiedy późniejsi jej panowie, Serbowie i Turcy, chowają się przed wędrowcem w chatach, ona zaprasza go chętnie w swoje progi. Przybywamy do Orsowy. Dawna wieś, później forteca zbudowana przez rząd austriacki, dziś handlowe miasteczko, położone u stóp wysokiej, ciemnym lasem pokrytej góry. W sklepach obok Rumunów widzimy Turków i Greków, rozproszonych po całym kraju. Nie zapominajmy bowiem, że Rumunia posiada przeszło 10% mniejszości narodowych. Dalej, tam, gdzie Dunaj rzuca się pomiędzy dzikie skały, na jednej z jego wysp, rozsiadło się miasteczko tureckie Orsowa. Pozostało ono od wieków niezmienione.

Comments

  1. By Reklama