Początki odrodzenia kraju cz. 5

Gdy Rosjanie w 1828 r. weszli do Jass i chcieli dać Sturdzy specjalną straż, odpowiedział: „Bóg jeden może mnie ustrzec”.

Nie ustrzegł jednak nieszczęsnej ziemi od nowej okupacji. Car Mikołaj I rozlokował tam swoje wojska i kraj, zniszczony już poprzednio rewolucją przez Greków wywołaną, musiał znosić rządy rosyjskie. Pomimo że pokój w Adrianopolu (1829), zawarty pomiędzy rządem rosyjskim a tureckim, przywrócił władzę książąt nad Mołdawią i Wołoszczyzną, słaba to jednak była władza, w głębi bowiem ludności przygotowywało się przeobrażenie, oparte na liberalnych pojęciach zachodnich.

Wówczas i w zachodniej Europie nie było jeszcze mowy o uwłaszczeniu włościan, więc też i bojarowie, którzy bądź co bądź stanowili więcej oświeconą część ludności, obmyślając wewnętrzną organizację kraju, oparli ją na ustroju oligarchicznym. Ale i ten system nie był dziełem ich własnej inicjatywy. Rosjanie, którzy od pół wieku nazywali się protektorami państw naddunajskich, a w rzeczywistości narzucali im swoją wolę, kazali czasowemu swemu gubernatorowi w Bukareszcie hr. Kisielewowi, żeby z pomocą sprytnego Greka Yellaras opracował statut organiczny dla kraju. Na szczęście przyłączyli się do tej pracy dwaj Rumuni: znany już nam Asachi i młody bojar Stirbcy.

Comments

  1. By Reklama