Organizacja gospodarki cz. 3

Dotychczasowe wyniki naszych stosunków handlowych z Rumunią są zasługą jedynie żywej inicjatywy, zmysłu kupieckiego, energii i zdolności orientacyjnej kupców rumuńskich, a właściwie kupców besarabskich, którzy jeszcze z czasów przedwojennych mieli nawiązane stosunki handlowe z fabrykantami polskimi. Cała Besarabia była przyzwyczajona do polskich towarów, nasi jednak fabrykanci nie rozwinęli dostatecznej energii i inicjatywy, aby te zapoczątkowane przez obcych stosunki rozszerzyć i ,utrwalić. Polski przemysłowiec, polski kupiec lub komiwojażer – to jeszcze rzadkość w Rumunii. Zaniedbujemy ten ważny rynek, a dobijają się o niego Czesi, Austriacy, Niemcy i Włosi, po części także Francuzi i Anglicy. Nie dosyć na tern: skarżą się na nas, że niedokładnie wykonywamy zamówienia, że narażamy kupców na straty, nie załatwiamy korespondencji itp. Zaniedbujemy też propagandę, świetnie przez Czechów prowadzoną. Przemysł nasz nie wydał nawet księgi adresowej, która by była stałą reklamą firm; nie korzysta w dostatecznym stopniu z naszych placówek konsularnych, nie trudzi się badaniem rynków rumuńskich, nie zna gustu kupującej publiczności. Handel z Rumunią prowadzić można albo przy pomocy własnych przedstawicieli, na miejscu osiadłych, albo za pośrednictwem bogatych towarzystw eksportowych, w których by w charakterze członków występowali właściciele fabryk. Zaznaczyć tu jednak należy, że polskie towarzystwa eksportowe nie znajdą w Rumunii potrzebnego kredytu; odpowiednie usługi mogłoby oddać założenie banku polsko-rumuńskiego, któryby się specjalnie zajął stosunkami eksportowymi. Do roku 1926 zaledwie kilka polskich firm handlowych pracowało w Bukareszcie, kilku zaś fabrykantów z Łodzi i Białegostoku przeniosło swoje warsztaty i zakłada w Bukareszcie i w Pitesti fabryki tanich materiałów odzieżowych, wstążek i trykotaży. Polski przemysłowiec, zakładający w Rumunii fabrykę w postaci towarzystwa akcyjnego, musi być przygotowany na dopuszczenie miejscowego kapitału do współudziału w przedsiębiorstwie. Pożądane byłoby zakładanie fabryk naczyń emaliowanych, hut szklanych, nade wszystko zaś fabryk maszyn rolniczych.

W Rumunii nowoczesna gospodarka kapitalistyczna rozpoczęła się dopiero po r. 1860, a jak wszystkie kraje nowopowstałe i zmuszone odbudowywać swój stan gospodarczy, przechodzi ona kryzys pieniężny i kredytowy. Po wojnie, skutkiem zniszczenia i ogólnego zubożenia ludności, oraz spadku pieniądza, zmniejszyła się wartość sum zaoszczędzonych, kapitały zaś zagraniczne bardzo powoli i ostrożnie napływają. O zmniejszeniu się płynnych, wolnych kapitałów daje nam pojęcie praca p. Manoilescu. Otóż twierdzi on, że w roku 1913 różnego rodzaju kredyty gospodarcze w 9 bankach rumuńskich wynosiły 883 miliony lei złotych. W latach ostatnich kredyty te spadły do 470 milionów i to znajdujących się we wszystkich bankach w kraju. Wynika z tego, że dziś Rumunia, zwiększona pod względem terytoriów, ludności i obiektów przemysłowych, posiada zaledwie 40 – 50% dawnych kapitałów płynnych w formie kredytów gospodarczych. Obieg pieniędzy jest także niewystarczający. Stanowi on zaledwie 424,6 miliona lei złotych, to jest tylko 75% obiegu w dawnej, niezjednoczonej Rumunii. Widzimy z tego, że stosunki finansowo-gospodarcze we wszystkich krajach po wojnie są niemal identyczne.

W całej Rumunii jest 767 większych i mniejszych instytucji bankowych; do najpoważniejszych należy Bank Narodowy, instytucja emisyjna i 15 wielkich banków, pomiędzy którymi największe usługi życiu gospodarczemu kraju oddaje: Narodowe Towarzystwo kredytu przemysłowego. Towarzystw akcyjnych było w r. 1924 1,959 z ogólnym kapitałem 18.357.872,638 lei, zdeprecjonowanych do 2,2 złotych centimów za lej. Liczba spółek akcyjnych ciągle wzrasta. Bank emisyjny prowadzi wytrwałą politykę deflacyjną. W 1924 jednak Bank ten nie mógł całkowicie przerwać emisji banknotów, gdyż życie gospodarcze wymagało napływu dewiz. Trzeba było udzielić zasiłku instytucji kredytu długoterminowego – Towarzystwu kredytu przemysłowego, sfinansować czynsz naftowy. Jako pokrycie dla obiegu pieniędzy Bank Emisyjny posiada złota na 245.749,085 lei. Jako pokrycie figuruje także suma 315.179,980 lei, zdeponowana w Moskwie, której zwrotu rząd sowiecki odmawia.