Dolina Prutu cz. 8

Uciekamy od tych niewesołych widoków, zbliżając się do Dniestru, który na gruncie besarabskim jest już wielką rzeką, biorącą początek w Małopolsce. Gdy po stronie dawnej Rzeczypospolitej Polskiej okrąża Kamieniec Podolski, w Besarabii opływa mury starej twierdzy Chocima, znanej w dziejach polskich, bo wsławionej zwycięstwami polskiego oręża nad hordami tatarskimi i tureckimi. Miasteczko, które rozciąga się u stóp ruin, straciło już swój dawny charakter, w okolicy zaś jego ludność rusińska pomieszana jest z rumuńską. Soroka natomiast zachowała typ starego mołdawskiego gniazda, otoczonego murami. Dalej, nad mniejszymi rzekami widzimy malownicze, zielone wiejskie ustronia, nietknięte obcym wpływem: stary monaster Harianca i kościoły, w których bizantyńskie freski nie zostały jeszcze zniszczone. Zbliżamy się do szeroko rozlanych limanów dniestrowych i spostrzegamy znów mury wielkiej twierdzy. To dawne Calatea Alba, turecki Akerman, polski Białogród. Niegdyś to ujście Dniestru do morza stanowiło port, przez który przepływały okręty genueńskie i tureckie; Rosja zniszczyła go, nie chcąc, by współzawodniczył z Odesą. Osiadały tu różne narodowości, tak wschodnie jak zachodnie, rozlewając się następnie na sąsiednią Dobrudżę.