Dolina Prutu cz. 3

Były tu niegdyś kopalnie srebra. Jeden z książąt mołdawskich, Michał Dobry, ożeniony z Polką, wybudował dla niej kościół katolicki. Spotykamy tu ciągłe kontrasty. Miasteczka opanowane przez Żydów, a obok nich, otoczone lasami, wznoszą się klasztory, jak: w Neamt, w Waratec, w Agapji, odwiecznej struktury; są to świadectwa dawnej pobożności książąt i bojarów. A wszędzie cudny krajobraz, góry i lasy; niektóre szczyty, jak: Panagia, Ceahlan i Piatra, wznoszą się do znacznej wysokości. Wśród skał Piatry ukazuje się kościółek, postawiony niegdyś przez Stefana Wielkiego. W podziemiach klasztoru w Bystrzycy (po rum.: Bistrita) spoczywają zwłoki książąt mołdawskich. Już zupełnie nowożytną jest miejscowość Balateszti, gdzie znajdują się źródła lecznicze.

Ale nawet i w tym kraju na zachód wysuniętym są ślady zagonów tureckich. Pomiędzy szczytami łańcucha górskiego, zwanego Muntele Lung, znajdujemy w dzikim ostępie fortecę turecką, stojącą na straży gór.

Zwróćmy się teraz w dolinę Prutu.

Z dawnej wsi, a potem gródka zwanego Czernauti, rząd austriacki stworzył wielkie miasto i uczynił z niego stolicę prowincji – Czerniowce, nadając Bukowinie, urzędowo z Galicją złączonej, nazwę księstwa. Więc też i miasto zabudowano całkowicie na sposób austriacki. Główna ulica nazywa się jeszcze Herrengasse, a wielki, wspaniały pałac administracji kraju w niczym nie przypomina stylu rumuńskiego.

Comments

  1. By Reklama