Dalszy rozwój cywilizacji cz. 1

Naturalnym schronieniem dla sztuki i nauki były dwory książęce. Przyjmowały one uchodźców z krajów nawiedzonych wojną, ludzi częstokroć wybitnych i zasłużonych; wojewodowie Wołoszy i Mołdawii dumni byli ze swej roli opiekuńczej, przygarniali też chętnie i mnichów słowiańskich i patriarchów greckich, udających się w świat za jałmużną dla swoich klasztorów. Jeden z mnichów, przybyły z Czarnogórza nazwiskiem Makariusz, zostaje nawet metropolitą wołoskim i on to, układając księgi religijne słowiańskie, jednocześnie wydaje rękopisy mołdawskie w XVI wieku. Pomaga mu w tern książę Radu Wielki i jego następca Michna I. Ten ostatni jest chłopem rumuńskim, a zasługami doszedł do korony książęcej.

Bojarowie, będący często obcego pochodzenia, również dawali przytułek na swoich dworach artystom i uczonym. Nazwiska tych posiadaczy obszernych włości nie są jeszcze w XVI wieku ustalone, noszą oni miana od godności, które piastują. Obyczaj ich jest bardzo prosty, modlą się razem z chłopami w kościołach, a gdy w oddali ukażą się płomienie, zwiastujące nowy napad nieprzyjacielski, zbierają swoich poddanych i walczą z nimi ręka w rękę. Ubierają się jednak na sposób wschodni, ze zbytkiem ze Stambułu przeszczepionym. Dobra ich nie były dziedziczne, nie tak, jak gdzieindziej. Nie tylko godności można im było w każdej chwili odebrać, ale i ziemię odbierał wszechwładny książę, gdy mu się spodobało. Tylko walczący ustawicznie rycerze mieli pewne przywileje. Pomimo to bojarowie w swych dworach roztaczali wielki zbytek; co gorsza, skłonni byli do intryg politycznych do spółki z Grekami, z którymi żyli w wielkiej zgodzie.

Comments

  1. By Reklama